Bez kategorii

Kot Bolek

Moja siostra miała kota. Kupiła go za 9,50 zł na zwierzęcym targu. Kot jak kot. Taki śmieszny dachowiec. Nazwała go Bolek. Mieszkał z nią na 10 piętrze w poznańskim bloku. Był jej towarzyszem na te smutne jak i radosne dni. Niestety Bolek musiał być wykastrowany, żeby nie dostawał fioła gdy poczuje kotkę. Tak przez dwa lata się u niej chował. Bolek bardzo lubił wychodzić na balkon. Aż pewnej zimy, kiedy drzwi na balkon były otwarte, a był on wyłożony płytkami, moja siostra wchodząc do łazienki usłyszała głośne miauczenie Bolka oraz szybkie drapanie pazurami o jakąś podłogę.

Nie zdążyła ona dobiec do balkonu zanim Bolek spadł. Usłyszała tylko jeszcze jedno głośne miauknięcie. Szybko zjechała windą na dół. Na szczęście Bolek spadł na trawę i nic większego mu się nie stało. Musiał to być śmieszny wypadek. Okazało się, że Bolek ma obite płuca. Z tego względu moja siostra dała go do kliniki co dla mnie było wyjątkowo śmieszne. No ale cóż, widocznie można aż tak kochać zwierzęta. Bolek leżał pod namiotem tlenowym przez tydzień, a moja siostra musiała za niego zapłacić 500 zł. Odbierając go z kliniki usłyszałam tylko przekleństwo i słowa „ Gdyby teraz spadł dobiłabym go mikrofalówką”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. więcej

Przeczytaj więcej o plikach cookies https://wszystkoociasteczkach.pl

Zamknij