Bez kategorii

Gwóźdź

Mam młodszego brata. Straszny wywijas. Zawsze musi coś zrobić, jednak ten wypadek, który teraz tu opiszę nie należał do najprzyjemniejszych, przynajmniej dla niego i moich rodziców. Kiedy Piotrek miał 6 lat, już wtedy lubił robić, jak myślał śmieszne rzeczy.

Przede wszystkim miał fisia na punkcie jakichkolwiek gwoździ. Któregoś dnia bawił się takim małym gwoździem z zaostrzonym końcem. W którymś momencie moja mama podeszła do niego pytając się gdzie jest gwóźdź. Piotrek ze śmieszną miną na twarzy powiedział „Zjadłem”. Paniki w oczach mojej mamy nie może nic oddać. Czym prędzej wzięła Piotra do szpitala. Kiedy przyjechała była wściekła. Widocznie nie dla wszystkich był to śmieszny wypadek.

Powiedziała, że musimy teraz czekać, aż gwóźdź sam wyjdzie z kałem Piotrka. Świetnie. Mama była wręcz zachwycona, gdy co parę godzin musiała latać z gumowymi rękawiczkami za Piotrkiem do ubikacji. Piotrek przez parę dni nie mógł skakać, bawić się w jakiś dynamiczny sposób, a najgorsze dla niego było to, że nie mógł biegać. Te parę dni było na prawdę śmiesznych. Natomiast moja mama była najbardziej szczęśliwa, gdy wreszcie w którejś niespodziance Piotrka znalazła zaginiony gwóźdź.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. więcej

Przeczytaj więcej o plikach cookies https://wszystkoociasteczkach.pl

Zamknij